Taki nasz konik osadzony w tradycji, czasem wręcz sztuka dla sztuki, ale szlachetna powierzchnia jest przecież warta wszystkiego co w nas najlepsze.  

Ręczna robota wykonywana z miłością do drewna i do zawodu stolarza powtarzana, aż do skutku i to zarówno na etapie szlifowania wstępnego jak  i póżniej po zagruntowaniu.                    

 

Ucinam dyskusje o maszynowym szlifowaniu pytaniem: A co z duszą ?                           

 

Pytam moich stolarzy: kim są nasi Klienci? Skoro nie chcą plastików, to czyż nie pragną Oni czegoś więcej? Czegoś ekstra, produktu wypieszczonego, perfekcyjnego i ukochanego? Oczywiście, że mamy nowoczesny park maszynowy, myślę sobie jednak, że same te maszyny to  dla Naszych Klientów było by zdecydowanie za mało i dlatego dopieszczamy produkty  szlifując je ręcznie. 

 

Śmieją się ze mnie ukradkiem zwłaszcza moi młodzi stolarze, ale ja sobie myślę, że to dobrze – śmiech to zdrowie.

KULTURA TROSKLIWEGO
DOPIESZCZANIA PRODUKTU